04.04.2013

SKOŃCZONY DOMEK DLA LALEK

Pierwszy dzień wiosny miał być oficjalnym końcem prac nad naszym domkiem dla lalek. Ale nie był, bo nie zdążyliśmy. Wiosna zresztą też nie przyszła. Nie sądziliśmy, że będzie na nas czekać, naprawdę!

Pokazywanie zaczynamy nietypowo, od serwerowni:


To łazienka i sypialnia, schody w dół prowadzą do salonu, w górę do pokoju dzieci:


Dzieci jeszcze śpią. Przed snem czytały książki. Lal czytał elementarz, a lala ulubioną książeczkę o kokeshi:


Wszyscy, jak już wstaną, schodzą do kuchni na kawę i maślane ciastko:


Tutaj lepiej widać biały ceramiczny laptop (i ciastka):


Lala w kuchni obok zdjęć z wakacji:


I jeszcze kilka zdjęć nocą (bardzo lubimy patrzeć na nasz domek, kiedy palą się w nim światła).
Widok przez okna dachowe, widać lala, który przegląda książkę i słucha muzyki:


Kolacja:


Zaglądamy przez okno:


I lala w łazience, przegląda się w lustrze:


Drodzy Czytelnicy! Dziękujemy Wam za czytanie, gdybyście nie czytali, my byśmy nie pisali, gdybyśmy nie pisali, nigdy byśmy nie skończyli i wiosna nigdy by nie przyszła. Dziękujemy!


KONIEC

KONKURS

Zadanie konkursowe:
Nie będziemy dalej ukrywać: czasem robiąc domek dla lalek inspirowaliśmy się ikonami polskiego i światowego (naprawdę) designu. Proszę napiszcie, na czym się wzorowaliśmy w przypadku tego kinkietu (żarówka ze skrzydełkami, najfajniejsza lampka w ogóle), tej lampy, tej pufy i tego dywanu:


Nagroda:
Nagrodą w konkursie jest dowolnie wybrana książka Wydawnictwa Ładne Halo.
Przepadamy za Ładnym Halo, które w wydawanie swoich książek wkłada mnóstwo serca, a w swojej siedzibie w Off Piotrkowska (w Łodzi, oczywiście) organizuje niezwykłe wydarzenia dla dzieci. O tym, co mówią sami o sobie Asia i Maciek można przeczytać na "Róbmy dobrze". Książkę "O psie, który szukał" ma każde dziecko w naszej rodzinie, a jeden egzemplarz wysłaliśmy kiedyś pocztą nawet tu"Jak się poznaliśmy" uważam za jedną z najbardziej romantycznych książek w ogóle! Uwaga: gdyby ktoś (tak jak my), miał wszystkie cztery książki Ładnego Halo, to wymyślimy alternatywną wersję nagrody.

Termin, adres e-mail i inne praktyczne zasady konkursu:
Odpowiedzi prosimy pisać w komentarzach pod postem (wstrzymamy chwilowo ich automatyczną publikację). Wygra osoba, która poda najwięcej prawidłowych odpowiedzi i zrobi to jako pierwsza. Nagrodę wyślemy pocztą pod wskazany adres. Termin nadsyłania odpowiedzi: do piątku 12 kwietnia, do północy. Wyniki konkursu i właściwe odpowiedzi ogłosimy w sobotę rano tutaj:

Cześć! Bardzo przepraszamy za opóźnienie!

Podajemy odpowiedzi: kinkiet w pokoju dzieci to Lucellino (Ingo Maurer), lampa wisząca nad stołem to Zettel'z (również Ingo Maurer), kolorowa pufa to Pickot (Paola Lenti), dywan to Dia (Moho). Ponieważ podobnych puf jest sporo, uznaliśmy za poprawne wszystkie odpowiedzi. Ponieważ nie podaliśmy dokładnie, co ma zawierać odpowiedź, uznaliśmy za poprawną każdą jej formę, nawet niekompletną, zawierającą tylko nazwisko projektanta, czy tylko nazwę. W każdym przypadku wiedzieliśmy, o co chodzi i to było najważniejsze.

Otrzymaliśmy 7 odpowiedzi, w tym jedną na Facebooku, 5 kwietnia od Marigold Maigold z godz. 17.10. Brzmiała ona tak:
"Witam, nie mogę się dopisać do komentarza do blogu z konkursem z powodów technicznych, wysyłam więc w ten sposób na odpowiedź konkursową:
Dywan – dywan Dia autorstwa Magdy Lubińskiej i Michała Kopaniszyna z Moho Design, 2005 r.
Lampa- Żyrandol Zettel, Ingo Maurer, 1997 r, żarówka ze skrzydełkami -Luccelino
Pufa, Christien Meindertsma, Knit Poufs
pozdrawiam,ola"

Czyli:
czyli zwycięzcą konkursu jest Katarzyna (i panny dwie), autorka odpowiedzi z 5 kwietnia z godz. 12.03. Gratulacje od całej ekipy budowlanej!

Ciągle jesteśmy pod wrażeniem, że tyle osób odszyfrowało, o co nam chodzi. Olu, Asiu, wiedzieliśmy, że będziecie wiedzieć, że właśnie Paolę mieliśmy na myśli :-). Dziękujemy!

21.03.2013

LALE




O poszukiwaniach lalek do domku pisaliśmy dawno temu i wtedy mniej więcej je zamówiliśmy. Chcieliśmy, żeby były trochę podobne do nas, a my do nich i dlatego poprosiliśmy o: jedną lalę brunetkę 12 cm, jednego "lala" blondyna 12 cm,  jedną jeszcze mniejszą lalę blondynkę i jednego jeszcze mniejszego "lala" blondyna. I nareszcie są!

To miniatury lalek Malin, znalezionych po prostu na Pakamerze. Maleństwa mieszczą się w kieszenie dżinsów Marcinka, ale sprawiają wrażenie bardzo solidnych, co nas bardzo cieszy, bo zamierzamy się nimi porządnie bawić i zabierać, gdzie tylko się da.

Nasze nie byle lale (nie byle, bo to lalki, które zostały wybrane na wystawę Dziecinada, prezentującą polski design min. na łódzkim Design Festivalu) wybierają się z Marysią do przedszkola:

16.03.2013

MP3 PLAYER (TYDZIEŃ 24)


Po naprawdę wielu godzinach przygotowań nasz domek dla lalek zyskał nową bardzo przydatną w pokoju dziecięcym funkcję - ma mp3 playera SqueezePlug. System jest w pełni bezprzewodowy, podłączony do internetu i centralnego serwera, ze sterowaniem przez dowolne urządzenie takie jak: komputer, telefon a także wszystko co ma możliwość wyświetlania strony www.

Aby sprzęt grający działał potrzebne są przede wszystkim głośniki. Nasze postanowiliśmy zbudować od podstaw oczywiście sami. Początkowo myśleliśmy że, głośniki podłączymy za pomocą kabelka do Arduino i zadanie wykonane. Okazało się jednak, że z produkcją dźwięku wcale nie jest tak prosto jak z budową oświetlenia. Po pierwsze Arduino samo nie jest wstanie grać plików mp3 oraz właściwie żadnych plików poza prostym dzwonkiem, a po drugie poza podłączeniem głośników do komputera za pomocą wtyczki potrzebny jest do nich jeszcze wzmacniacz. Narysowaliśmy schemat jak trzeba wszystko wykonać i rozpoczęliśmy kompletowanie potrzebnych elementów. Zebraliśmy ich naprawdę sporo, a i tak w końcu okazało się że najlepsze efekty uzyskujemy budując najprostszy z możliwych schematów. Schemat na ścianie, obok domku Marysi i traktora Marcinka:


Druga część naszego zadania było wykonanie playera. Tak się składa ze na początku stycznia przyszły do mnie dwa zamówione komputery Raspberry Pi. Na początku nie do końca wiedziałem do czego dokładnie będą mi potrzebne, ale nie mogłem sobie odmówić posiadania komputera za 25$, o którym mówi cały świat. Tak się składa że malinka idealnie się nadaje do zbudowania własnego centrum multimedialnego. Lalki póki co nie mają jeszcze projektora full HD ale możliwości audio tego urządzenia mamy zamiar wykorzystać w pełni. Na razie dzieci śpią, a kolorowe sny gwarantuje im "Yellow Submarine":

RÓŻNE RZECZY I NAPÓJ IMBIROWY (TYDZIEŃ 24)

Ostatnia zimowa sobota była dla nas badzo pracowita. Do pomocy zaprosiliśmy Basię, która jest przyjaciółką Marysi i ulubioną koleżanką Marcinka.

Najbardziej napracowali się: Marek (który zrobił głośniki), ja (zrobiłam baterie do łazienki z modeliny, skleiłam i pomalowałam kuchnię ze sklejki, zrobiłam zlew i dwie półki z plexi i przygotowałam obiad) i Ania (mama Basi, która zrobiła ręczniki i książkę o typografii).
Najmniej napracowali się: Marcin (tu bilans jest ujemny, za zrobienie przeogromnego bałaganu), Basia i Marysia (które zrobiły co najwyżej po jednej książce).

Nie zrobiłam żadnych zdjęć, bo było to niemożliwe. Poza zdjęciem napoju imbirowego. Wspólnie stwierdziliśmy, że rozgrzewający napój imbirowy (zrobiony ze świeżego tartego imbiru, miodu i cytryny) jest idealny do picia w ostatni zimowy weekend, orzeźwia i uspokaja kiedy dzieci szaleją:


10.03.2013

GŁOŚNIKI

Pracujemy...


intensywnie...


nad głośnikami...


Ale jeszcze nie działają!

Sprostowanie od Marka: "Działają, ale buczą i nie mają obudowy".

02.03.2013

KRZESŁA Z DRUTU I FILCU (TYDZIEŃ 21)

Właściwie to raczej stołki barowe.
Może i są krzywe, ale się nie przewracają. 
Sadzaliśmy na nich lalki i to się absolutnie nigdy przenigdy nie zdarza: